piątek, 2 maja 2014

Rozdział 1. Precz z Nieba

 Urodził się gdzieś w Holandii w 1957 r. Nazywał się Gojan Reckel. Pracował na poczcie. Ot, zwykły, szary człowiek, taki jak większość z nas: uczciwy, pracowity, dobroduszny i prostolijny. Przeciętna twarz ginęła wśród innych, równie prostych.
 Ów Gojan miał zwyczajnych rodziców, i trzy zwyczajne siostry o imieniach tak pospolitych, że nikt obcy nie mógł ich zapamiętać.
 Tak, Gojan Reckel był zwykłym, szarym zjadaczem chleba, lecz jego szare i normalne życie przerwała, delikatnie mówiąc, wcale nie taka zwyczajna śmierć.
 Na wiosnę 1989 roku Gojan Reckel został zmiażdżony przez pędzący pociąg. Zmiażdżony dosłownie. Jego śmierć wcale nie odzwierciedlała życia.
 Nikogo chyba nie dziwiło, że Gojan udał się na niebieskie łąki. Jednak wcale tak nie było.
                                ***
Ziąb. Przeciągi tak straszliwe, że Gojanowi żal się zrobiło wszystkich kobiet. I ta straszliwa atmosfera. Atmosfera śmierci.
Oto Kraina Cieni. Przedsionek Nieba. Mężczyźnie ani trochę nie podobało się to miejsce.
Spostrzegł, że ostatni towarzysze go opuścili.
Zawołał za nimi:
-Zaczekajcie! Dokąd idziecie?! I dlaczego beze mnie?
Ale oni odeszli, zbawione duszyczki Ojca.
Gojan nagle poczuł, że coś go popycha w dół.
                              ***
Był w domu swego dzieciństwa. Widział swą mocno posuniętą w latach matkę i Ingrid, młodszą siostrę.
Zniknęły rany. Był znów zdrowym sobą.
Zawołał radośnie:
-Mamo, Ingrid! Spójrzcie tylko!
Lecz one nie reagowały. Smutne gawędziły ze sobą, nie zwracając nań uwagi.
Uśmiech zbladł.
Prawda była dla niego jak cios w twarz.
Był teraz duchem.
Duchem, który nie mógł udać się na spoczynek.
Zrezygnowany usiadł na krześle.
                              ***
Musiał rozpocząć tułaczkę. Błądził po świecie, szukając swego miejsca na Ziemi. Ale czy znalazł?
Postanowił wyruszyć do Rumunii. Państwo to zauroczyło go.
Gojan stwierdził ku swemu przerażeniu, iż nie ma żadnych potrzeb. Mógł jeść i spać, ale nie musiał, nie miał bowiem ciała, o które należałoby dbać.
Aż pewnego dnia, dwadzieścia lat potem, jego życie(?), a raczej życie po śmierci uległo gwałtownej zmianie. I to za sprawą kogoś, o kim dotąd nie znał.

1 komentarz:

  1. Qrde właśnie zauważyłam że zamiast "Gajon" pisałam "Gojan". Sorki....

    OdpowiedzUsuń