-Ach, Gajonie, nie masz dwunastu lat!
Anciol roześmiała się i wyrzuciła ramiona w górę, uderzając przy tym towarzysza. Przeprosiła pospiesznie i dorzuciła:
-Ale pozwiedzać możemy. Donów ma bardzo ładny rynek i sklepy. Chodź! Chodź ze mną!
Anciol była jego dobrą przyjaciółką, która podobnie jak on została zatrzymana na Ziemi. O ile dla Gajona było to tragedią, o tyle Anciol była z tego powodu niezmiernie szczęśliwa. Kochała życie. Żałowała tylko, że nie może wrócić do swej rodzinnej Estonii, ale była zawsze tam, gdzie Gajon. Bo Gajon nie radził sobie w życiu po życiu.
Anciol Smajewa urodziła się w 1972 r. I od urodzenia mieszkała pod Tallinem. Estonia należała wówczas do ZSRR, ale Anciol nigdy o niej nie zapomniała i gorąco kochała ojczyznę. Zmarła w 1995 r. Czternaście lat temu.
Niedawno przyłączyła się do Gajona niedawno. Obserwowała go i zauważyła, iż mężczyzna nie umie się odnaleźć w nowej roli.
Zaśmiała się teraz, ujęła go pod rękę i powiedziała:
-Chodź!
***
-Ależ Saro, nie możesz nam tego zrobić!
-Mogę, proszę pani. Nie daję już rady i jestem przemęczona.
-Ale twoja pani od rumuńskiego mówi, że piszesz takie piękne wiersze. Aż ciary przechodzą po plecach.
Młoda dziewczyna zarumieniła się.
-Rzecz gustu, sorko.
Gajon przestał już przysłuchiwać się ich rozmowie. Spojrzał na Sarę.
Ach! Dziewczyna była bardzo ładna, z pewnością co najwyżej osiemnastoletnia, lecz Gajon wyczuł także bijącą odeń samotność i bezradność.
-Saro... Ja wiem, że ten konkurs cię wykończył, ale postaraj się. Akademia pierwszych klas nie będzie miała sensu bez twych wierszy.
Sara! Tak ma na imię. Spojrzał na jej twarz. Ogólnie ładna, dość pospolita, z wyjątkiem oczu. Oczy miała bowiem ciemne, o pięknym, skośnym kształcie. Koleżanki Sary z klasy mówiły, że ma oczy Olivii Wilde, ale o tym rzecz jasna nie wiedział.
Ta dziewczyna potrzebuje ochrony. Ta dziewczyna potrzebuje ochrony. Potrzebuje ochrony. Ochrony.
Konwersacja pań się zakończyła, zawiedziona profesorka odeszła, Sara na chwilę stanęła w miejscu i ruszyła w swoją stronę.
Gajon, niewiele myśląc, ruszył za nią. Nagle poczuł ostrzegającego kuksańca w bok.
-Co ty wyprawiasz? - szepnęła Anciol.
- Idę za nią. Będę ją ochraniał.
- Przed czym?
- Przed wszystkim. Nie bój się, nie zobaczy mnie.
-Chyba że tego zechcesz.
- Nie zechcę.
Uścisnął Anciol na pożegnanie i pobiegł za Sarą.
***
Dotarł za Sarą aż do jej domu. Mieszkała w jednorodzinnym, małym budynku.
Gajon wszedł za nią do pokoju. Był czysty i ładnie urządzony.
Dziewczyna właśnie wzięła prysznic i zaczęła się rozbierać do snu. Gajon odwrócił się. Sara wślizgnęła się do łóżka. Przycupnął obok niego, by patrzeć na nią i pilnować ją przed złem tego świata.
Następnego dnia poszedł za nią do szkoły i tam dowiedział się o niej wszystkiego, co chciał wiedzieć.
Nazywała się Sara Ramonko, miała 16 lat, mieszkała sama z mamą.
To na razie mu wystarczyło.
Podczas powrotu dziewczyny ze szkoły przydarzyło jej się coś i Gajon musiał interweniować.
Podeszła do niej trójka chłopców w jej wieku. Najśmielszy z nich powiedział:
-Hej, laska, masz ochotę na małe co nieco?
Cios w twarz był tylko odpowiedzią.
O kurczę, mała, niezła jesteś, pochwalił Sarę w duchu.
Jednak do panny podeszli jego towarzysze.
Sara broniła się dzielnie, biła i gryzła, kopała w krocze, ale w pewnym momencie Gajon dostrzegł coś w ręce jednego z młokosów. Nóż!
Błyskawicznie doskoczył do grupki i każdemu wymierzył cios w tył głowy. Tak, bo choć był duchem, zachował swe siły. Odciągnął Sarę w bezpieczne miejsce. Ta nie wiedziała, kto jej pomógł. Pochlipując, ruszyła w stronę domu. A Gajon razem z nią.
***
Pewnego wieczora, jakiś tydzień później, Sara położyła się do łóżka z książką. Zaczęła czytać książkę. Gojan jak zawsze siedział niewidzialny na krześle.
Nagle... Sara podniosła głowę i rozejrzała się po sypialni.
-Co ty tu, do jasnej cholery, robisz?!
Gajon jęknął. Tak oto został odkryty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz